I was crying... No, I wasn't... My tears fell down without my permission.
My friend gave me eagle feather:
It will always save you from evil, Indians ancestors will stay with you, they will give you a power, you won't be lonely anymore, stand up, take it..." - he said
He took up a thing, looked like a white shell, crumbled a secret plant and set a fire...He was whispering some not understandable for me words,
in his hands there was a bunch of feathers.
The smoke with a sharp smell from a burning plant wrapped up my body,
I didn't want to cry, but tears couldn't stop swim round my face,
I wanted to scream, fight with my weakness and loneliness
He took another secret plant....set a fire... Nice, delicate smell wrapped up my body,
I felt freedom and peace
And I knew- my Eagle Feather will always stay with me....
Płakałam. Nie... Łzy same leciały
Przyjaciel podarował mi orle pióro.
"Ono ochroni cię od zła, duchy indiańskich przodków będą z tobą, weź je... wstań...- powiedział
Wziął do ręki przedmiot w kształcie białej muszli, skruszył jakąś tajemniczą roślinę i podpalił...szeptał dziwne słowa, w ręce trzymał pęk orlich piór.
Właśnie nimi kierował na mnie dym o przenikającym, ostrym zapachu...Czułam, że ogarnia on całe moje ciało.
Nie chciałam płakać, ale łzy nie chciały przestać spływać po mojej twarzy,
chciałam krzyczeć...
Wziął inną roślinę...podpalił...Przyjemny zapach rozniósł się wokół mnie.
Nadszedł spokój...
A orle pióro - zawsze będzie przy mnie...